620 jest doskonałym przedstawicielem gatunku hard enduro. Świetny kompromis zawieszeń, masy i mocy pozwala jednym motocyklem ostro szaleć w trudnym terenie, a nawet wybrać się w trasę po asfalcie. W terenie spisuje się nadspodziewanie dobrze, mimo swoich pokaźnych rozmiarów. Zdecydowanie jest to motocykl wymagający, jeśli chcesz jeździć szybko, musisz się przyzwyczaić do pewnych zachowań maszynki. Zadziwiająca ergonomia, prawie jak w motocyklu sportowym, jednak zapewniającą min. komfortu do podroży. Dość mały jest zasięg na oryginalnym 9-cio litrowym zbiorniku. Ten motocykl potrafi dużo spalić przy ostrym traktowaniu. Bardzo mało jest miejsca na bagaż, ale może to i lepiej, plecaczek, śpiwór i starczy. Jak załadujesz na niego więcej, to już nie poszalejesz, a ten motocykl kocha szaleństwa. 
W sumie do czasu premiery EXC, czy WR, był to motocykl wyczynowy. Teraz właściwie trudno go sklasyfikować i dlatego najbardziej pasuje określenie hard enduro. Jeśli ktoś myśli o używaniu tej pomarańczki głównie na asfalcie, to odradzam. JEST TO MOTOCYKL STRICTE TERENOWY. Jest też wspaniałą bazą do budowy supermoto, ale raczej nie takiego na miłe niedzielne spacerki. Kilka drobnych modyfikacji i mamy bandziora gotowego w każdym momencie do chuliganki, lub do startu w Pucharze SM. Nie jest to niestety sprzęt dwu osobowy. Od biedy można kogoś podwieźć, jednak nie będzie to dla nikogo przyjemność, a nawet można zgubić po drodze pasażera. Podnóżków dla pasażera również tu nie uświadczymy.   W codziennym użytkowaniu dość denerwujące są potężne wibracje, jak również to, że trudno powstrzymać się od wystrzelenie przedniego koła w górę ;). Super Competition uruchamiane są za pomocą kick startera. Operacja wymaga pewnej wprawy i szczerze wątpię, czy przypadkowemu człowiekowi udałoby się odpalić tak po prostu ten sprzęt. Jeśli już znasz tajemne sztuczki, zapłon zabiera 2 sekundy. W starszych wersjach często zdarza się, że linka sprzęgła odmówi posłuszeństwa i po prostu się zerwie (częściej niż w innych maszynach). Nowe modele posiadają już siłowniki hydrauliczne, zresztą i te starsze można w takie wyposażyć. To załatwia problem wożenia ze sobą zapasu na dłuższe wycieczki. Kolejnym mankamentem (w terenowym użytkowaniu) okazuje się pokaźnych rozmiarów (i wagi) oryginalny tłumik (ech te normy EURO...). Przy przewrotkach lubi on wykrzywiać mocowanie, a w efekcie palić bieżnik tylnej opony, no i ta waga :( Sugerowałbym natychmiastowa zmianę. Poza oszczędnością na masie i oponach, zyskujemy cudowne doznania dźwiękowe, silnik LC4 naprawdę pięknie gada.   Teraz słowo o zawieszeniu. Amortyzatory WP są naprawdę świetne. Dla tego typu maszyn nie trzeba nic więcej! Przeskakiwanie zwalonych drzewek, kanałów melioracyjnych, kolein czy przejazdy (a nawet przeloty) przez tory to żaden problem! Te zawieszenia pozwalają na naprawdę ostre traktowanie! Nie widzę sensu jakichkolwiek zmian w tym zakresie. Silnik jest mocny i soczysty. Zapewnia wiele przyjemnych doznań ;) po prostu atomowy traktor. Użytkując ten motocykl raczej nie będziesz narzekał na niedobory mocy. Trzeci bieg, lekki ruch nadgarstkiem i szuflada w górę. Czy dobrze jeździsz na gumie? Nie? Kup LC4 620 on cię nauczy! Tak jak napisałem wcześniej, silnik nie należy do abstynentów, chla ile wlezie. Oczywiście w dużej mierze jest to zależne od sposobu jazdy, jednak naprawdę trudno jest jeździć spokojnie motocyklem o takim usposobieniu. Sprzęt w dobrym stanie nie bierze ani ml oleju od wymiany do wymiany. A sama wymiana tego płynu powinna następować, jak najczęściej. Instrukcja mówi: co 5000km na asfalcie (czyt. spokojna jazda) i co 1500 km w terenie. Prawda jest jednak taka, że im częściej będziesz wymieniał olej, tym bardziej możesz być spokojny o długowieczność maszynki (tyczy się to wszystkich silników). Zawory kontrolujemy co 5000km. Zazwyczaj nie wymagają regulacji, nie mniej jednak operacja jest dość uciążliwa. Powód tego jest taki, że górna belka ramy skutecznie blokuje do nich dostęp. Trzeba lekkiej gimnastyki, aby tego dokonać. W zasadzie 620tka dostarcza tyle zabawy, ile każde sportowe enduro, dodając do tego możliwość pokonywania naprawdę długich dystansów. Chodzi tu głownie o niezawodność i małe wymogi serwisowe (w stosunku do wyczynowych enduro). Masa motocykla utrzymana jest na bardzo rozsądnym poziomie 124 kg, aż trudno w to uwierzyć patrząc na jego gabaryty. Na szosie LC4 pokazuje swoją drugą naturę. Generalnie hard enduro nie lubią asfaltu, tu jednak miłe zaskoczenie, ponieważ na KTMie da się polubić i to. Silnik oferuje swoją moc już od samego dołu i ciągnie równo do wysokich obrotów. Reakcja na komendy nadgarstkiem jest typowa dla motocykli tej marki. Gwałtowna :) Krótko mówiąc nie będziesz się nudził. LC4 pozwala na bardzo dynamiczną jazdę po mieście i utrzymywanie rozsądnej prędkości na trasie. Trzeba jednak bardzo kochać ten motocykl, żeby wybrać się w daleką trasę po asfalcie. KTM nie uznaje kompromisów, za sterami. Jest jak w maszynie sportowej, wszystko na swoim miejscu, jednak na pewno nie można powiedzieć, że jest wygodnie. Zresztą, jeśli szukasz wygody, może lepiej rozejrzeć się za Gold Wingiem Jeśli ktoś chce, można zamienić LC4 620 w turystyka. Duży zbiornik paliwa, nowa kanapa, stelaże pod bagaż, szosowe przełożenia, graty Turatecha ułatwiające podroż, i mamy KTM Adventure. Ma to o tyle sens, że w każdej chwili możemy przywrócić go do pierwotnej formy i szaleć dalej. Komu dedykowany jest ten motocykl? Na pewno nie ludziom szukającym miłego sprzętu z możliwością wjazdu w teren. Tacy od razu znienawidzą LC4. Na Super Compie odnajdzie się ktoś, kto szuka motocykla terenowego, do jazdy terenowej (również turystycznie). Niezawodna maszyna, która dowiezie cie wszędzie, gdzie tylko zechcesz. Uważam, że jest to jedna z najlepszych konstrukcji hard enduro. Do niedawna nie posiadała żadnej poważnej konkurencji. Po prostu inne enduro są albo totalnie wyczynowe, albo nie dorastają 620-tce do kostek bieżnika. Ostatnio sytuacja się troszkę zmieniła. Na rynku pojawił się DRZ400E, ale to już temat na oddzielny artykuł. Pojawiły się też nowe wersje 620 SC oznaczone jako SXC 625, które posiadają sporo ciekawych modyfikacji, jak np. głowica high flow, z powiększonymi gniazdami zaworowymi, pochodząca prosto z dakarówek, elektryczny rozrusznik, no i niestety większą wagę.
Na koniec coś o mitycznej awaryjności motocykli marki KTM. Muszę rozczarować ludzi szukających sensacji, ten motocykl psuje się dokładnie tak samo, jak każdy inny. To naprawdę dopracowana konstrukcja, niemająca nic wspólnego ze starymi silnikami LC4600. Zmieniaj olej, kontroluj zawory i zapomnij o poważniejszych naprawach. W starszych modelach, może pojawić się problem z gaźnikiem, niestety produkt firmy Dellorto nie jest specjalnie długowieczny. KTM szybko wyciągnął z tego naukę i już od dawna stosuje japońskie gaźniki (najpierw Mikuni, teraz Kehin). Dane techniczne Pojemność - 609.00 ccm Jeden cylinder, 4 zawory Moc - nie jest podawana przez producenta, zapewniam jednak ze jest tego pod dostatkiem Tłok - średnica / skok - 101.0 x 76.0 mm Skrzynia - 5 biegów Sucha masa 123.0 kg Wysokość siedzenia 940 mm Rozstaw osi - 1,510 mm Skok przedniego zawieszenia - 295 mm Skok tylnego zawieszenia - 320 mm Przednia opona - 90/90-21 Tylna opona - 140/80-18 Hamulec przedni - dwu tłoczkowy Brembo, tarcza 320mm Hamulec tylny - jedno tłoczkowy Brembo, tarcza 220mm Teoretyczna prędkość maksymalna - 175.0 Km/h Współczynnik moc / masa - 0.4065 KM/kg Zbiornik paliwa - 9 litrów |